poniedziałek, 20 marca
Otworzyłem fotobloga
Więc Maciej pisze, że ja – mimo obietnic z pierwszego posta, inaugurującego niniejszego blogusia – nie piszę technologii.
Chciałem te zarzuty odeprzeć, podobnie, jak wytłumaczyć się z moich, nazwijmy to, ataków na tak Maćka, jak i Bartłomieja, zwanego Belloisem.
Faktem jest, że technologia, sama w sobie nudna jest jak flaki z olejem.
Co czyni ja ciekawą, to interakcje, jakie zachodzą na styku technologia-człowiek.
Niezależnie, o którym jej, technologii, mówimy aspekcie – czy o wpływie poczty elektronicznej i telefonów komórkowych na nasze życie, czy o ułomnościach mediów elektronicznych w zakresie przekazywania uczuć i emocji, osobliwie, gdy porównać je do klasycznego tête-à-tête, technologia pozbawiona udziału człowieka jest jedynie zbiorem protokołów, układów scalonych i – poetycko rzecz ująwszy – ciągów zer i jedynek, dekodowanych przez mikroprocesory. I jako taka całkowicie pozbawiona – dla mnie przynajmniej – uroku i tej właśnie dawki romantyzmu, której warto poświęcić te parę linijek na blogusiu.
W ostatnich latach to na blogach właśnie (czy też raczej: w internecie, ale na blogach następuje szczególna, wielce interesująca polaryzacja tego zjawiska) interakcja cżłowiek-technologia jest najbardziej widoczna i tutaj jej wpływ jest najbardziej jaskrawy. I nie chodzi tu o to, że blogów, traktujących o kwestiach technicznych, mamy jak grzybów po deszczu, a o to bardziej, że blogi (albo: internet) stały się nowym medium, dzięki któremu przekazujemy informacje i komunikujemy się – my, autorzy blogów – między sobą, godząc się jednocześnie na wszelakie, charakterystyczne dla tego kanału przekazu ograniczenia, które podczas kontaktu człowiek-człowiek nie ma.
Momentami, mam wrażenie, wszyscy, łącznie ze mną, o tych ograniczeniach zapominamy.
Uwzględniając w rachunku fakt, że wszyscy jesteśmy różni, dostajemy w efekcie tygiel, we wnętrzu którego nierzadko wrze.
***
Czy moje zachowanie – tak, jak napisali Maciek z Bartkiem – to hipokryzja?
Jestem skłonny powiedzieć, że tak. Bez tłumaczenia się i usprawiedliwiania.
***
Chciałbym, że internet był przede wszystkim narzędziem do komunikacji między ludźmi, których łączy wspólna pasja i cele.
Obawiam się jednak, że tak głęboko internet w naszym życiu się znalazł, tak bardzo integralną częścią tego życia się stał, że nie potrafimy już na niego patrzeć tak, jak powinniśmy to robić – jak na narzędzie.
Czy może to ja jedynie nie umiem?
***
A dla zainteresowanych adres: 4/3.